Nowości

MICHAŁ PYZIAK
Trener rozwoju osobistego i coach, zajmuje się pracą z mężczyznami nad lepszym zrozumieniem siebie, wewnętrznym ugruntowaniem, dostępem do wrażliwości i osobistej mocy. Zainicjował odbywające się regularnie od 2013 roku spotkania Męskiego Kręgu w Łodzi, współprowadzi cykl warsztatów grupowych Męska ścieżka. Wydał tom poezji haiku Cisza pęka ze śmiechu. Mieszka w Łodzi z żoną i córkami.


Książka jest bardzo osobistą wypowiedzią na temat wybranych kwestii dotyczących męskości. Autor dzieli się zarówno własnymi doświadczeniami, jak obserwacjami i wnioskami z pracy indywidualnej z klientami oraz z warsztatów i spotkań w męskim kręgu. To zbiór impresji, obrazków, rozwijających się wątków. Przeżytych, usłyszanych, przeczytanych. Lektura stwarza okazję do zatrzymania się i refleksji. Czytelnik będzie miał możliwość spojrzenia na siebie i własne doświadczanie męskości. Czytelniczka zobaczy pewien fragment męskiej perspektywy. Oboje, być może, zadadzą sobie kilka ważnych pytań.

Nie opowiem Ci o sobie tak wprost. Nie powiem, gdzie i kiedy się urodziłem, do jakich chodziłem szkół, kiedy napisałem pierwsze słowo ani jak ono brzmiało. Nie powiem Ci, jak zarabiam na życie ani jaki jest mój ulubiony kolor. To wszystko nie ma najmniejszego znaczenia. Zamiast tego opowiem Ci o człowieku, który za dużo czuł, za ostro widział, za głośno słyszał. O człowieku, który będąc częścią tej siły, która dobra pragnąc, wiecznie czyni zło. Jeśli chcesz – tylko, jeśli naprawdę chcesz – opowiem Ci prostą historię, zabiorę w podróż. Przygotuj sobie kubek gorącej herbaty z cytryną lub kieliszek różowego wina i chodź. Na końcu, kiedy zamkniesz oczy, wszystko stanie się jasne...

Marek Krukowski, autor z Zielonej Góry, przedstawia w swojej powieści dylematy „trzydziestoletniego starca”. Kluczowy dla tej odmiany autofikcji jest proces rozpoznawania stanu bohatera. Definiują go nazwy afektów, które pojawiają się na kolejnych stronach książki: nuda, znużenie, gnuśność. Ten stan zmienić ma opisanie egzystencji. To właśnie rozpamiętywanie życia jest drogą do wyjścia z apatii. Pisanie o sobie to właśnie „udręczenie”. Ale co ze sobą przynosi? Ozdrowienie? Wiedzę? Nie możemy być tego pewni.
– prof. Jerzy Madejski

Kiedy czytasz Udręczenie, myślisz najpierw, że to o kimś innym – aby nagle zdać sobie sprawę, że autor zawarł w niej także twoją własną udrękę: samym sobą, życiem, światem. To może nie jest książka dla każdego, ale każdy odbija się w niej jak w zamglonym lustrze niechcianego poranka.
– Wojciech Kozłowski
(dyr. BWA Zielona Góra)
Marek Krukowski – zielonogórzanin, twórca awangardowego teatru, domorosły filozof z uniwersyteckim dyplomem, amator tenisa. Postać lokalnie znana i lubiana.

Mateusz Wojtyna (1993) – pochodzący z Przemyśla staromodny romantyk, marzyciel, kolekcjoner i geek, a na co dzień programista w korporacji. Uwielbia chodzić po górach i biegać po mieście. Zaczytuje się fantastyką, a chwilami filozofią. W poezji: totalny amator, tworzący wyłącznie z pasji, ale znaczy ona dla niego o wiele więcej,
niż mógłby sobie wyobrazić jeszcze nie tak dawno temu, czerpiąc z niej ogromną satysfakcję, radość i nade wszystko – wolność.

Elżbieta Wancław-Chłopik – absolwentka filologii polskiej, współpracująca od wielu lat z grupą literacką "Bez kontekstu", aktualnie jako jej przewodnicząca i redaktorka tekstów literackich grupy. Dwukrotna laureatka lubuskiego Turnieju Jednego Wiersza  – od 2013 r. również jego jurorka – oraz aktualna patronka lubuskiego konkursu Miłość niejedno ma imię. Nominowana do nagród Eurydyki 2015  za miłość do poezji. Od dziesięciu lat działa w wielu sferach środowiska artystycznego Zielonej Góry, autorka kilku wystaw i projektów graficznych i fotograficznych oraz dwóch spektakli sztuki performatywnej i debiutanckiego poetyckiego tomu Gdzie są cienie?

Marcin Byliński (1985) – absolwent filozofii na Uniwersytecie Gdańskim. Debiutował w 2007 roku opowiadaniem Nasze miejsce w historii w czasopiśmie studenckim Makulatura. W 2009 roku nakładem wydawnictwa Uguisu w Antologii Pieśni Końca wyszło jego opowiadanie Dzisiaj. Wobec braku pomysłu na dalsze milczenie, postanowił je przerwać. Mieszka i pracuje w Pradze.

Dominika Kubasiak (1995) – prawie ćwierćwieczna, a w ciągłej zmianie. (Z)budowana ze słów usłyszanych, przeczytanych i dotkniętych gdzieś pomiędzy rodzinnym Lubinem, wyzywającym Wrocławiem, beztroskim Cork. Wypisuje się w sieci już od kilku lat (kobiecypunktpisania.wordpress.com) tylko po to, żeby doświadczenia zapisywały ją na nowo. Wciąż wraca myślami do zajęć na kierunku Kultura i praktyka tekstu: twórcze pisanie i edytorstwo, bo to właśnie środowisko filologiczne Uniwersytetu Wrocławskiego ukształtowało jej świadomość literacką. Wśród największych inspiracji niezmiennie wymienia Miłobędzką, Bargielską i Kiša. Wśród przepychu wierzeń uznaje, że tylko minimalizm niesie ze sobą prawdziwą treść. Jest dobrym ogniem. Dynamiką. Empatią. Ale to, co niepotrzebne – wyrzuca bezpowrotnie.

Maciej Żurawski (ur 1964 r.) – dziennikarz, dokumentalista, reżyser, wokalista i założyciel grupy Siła Przebicia. Autor wielu reportaży i cyklicznych programów telewizyjnych (Niech żyje kino – TVP Wrocław). Reżyser kilkudziesięciu filmów dokumentalnych (m.in. Mój Mikstat – nagroda Fundacji Kultury, 1995 – Czyż nie dobija się konia, Światy Jana Jakuba K., Szklane domy pani Zosi) oraz teledysków do utworów Lecha Janerki, jak i zespołu Świetliki. Twórca cykli dokumentalnych (Paragraf 148 – kara śmierci i Nieznane katastrofy). Dyrektor artystyczny Festiwalu Scenarzystów Filmowych INTERSCENARIO. W 2016 roku zadebiutował opowiadaniem Syrenka Matki Boskiej opublikowanym w Chimerze. W tym samym roku ukazała się jego debiutancka powieść Czarna Wołga, polecana przez magazyn Newsweek w artykule Cała Polska czyta latem.

Bałabym się spacerować po Molo Śmierci. Bałabym się spędzać wakacje w pełnym cinkciarzy i alfonsów Sopocie opisanym przez Macieja Żurawskiego. Ale chciałabym zatańczyć z jego bohaterką Ewą, pod warunkiem, że działoby się to w SPATiF-ie, a jej żakiet iskrzyłby się w nocnym świetle dokładnie tak, jak w tej książce, gdzie każdy taniec może zakończyć się śmiercią (lub miłością). A jak skończył się tamtego lata '85, kiedy "wódka była ciepła, bo noc była ciepła"?. Trzeba wejść na molo, szukać znaków, jak major Zgrobel i jego szemrane towarzystwo. Może tam znajduje się odpowiedź?

– Agnieszka Wolny-Hamkało


Powieść Molo śmierci Macieja Żurawskiego polecam gorąco, ponieważ – podobnie jak poprzednia książka o losach majora Kazimierza Zgrobla – przenosi nas wprost do lat osiemdziesiątych. Kryminalna akcja zawiązuje się tym razem w Sopocie i Trójmieście, a czasami prowadzi do bardzo wysoko wówczas postawionych osób. Wiele jest obecnie stylizujących na "czasy PRL-u" opowieści, ale Molo śmierci zachwyca autentyzmem realiów i języka tamtego okresu. Bardzo chciałbym zobaczyć adaptację na ekranie telewizora przygód kogoś pomiędzy Borewiczem a Bondem. Tymczasem proszę czytać, a ja może głośno przeczytam w radio.

– Robert Gonera















Hanna Chmielewska – rocznik 1989, mieszkanka Katowic, pisze całe życie, a swoją przygodę rozpoczęła od autorskiej wersji Czerwonego Kapturka w wieku lat pięciu (kopia przechowywana w domu). Później przyszła kolej na poważniejszą prozę, a także na poezję. Do ukończenia szkoły średniej wygrała liczne konkursy literackie, jej wiersze ukazały się także w Akancie. Z uwagi na fascynację studiami, które podjęła (prawo), debiut literacki został odłożony do teraz.

ALA RABIKO WOŹNIAK – poetka-debiutantka, ur. na początku lat '90 XX w. w Żarach; mieszka w Toruniu, całym sercem związana z Ziemią Lubuską i Zieloną Górą, w której dorastała. Z wykształcenia trochę hotelarz, trochę biolog, przede wszystkim jednak dietetyk w służbie zdrowego żywienia psów i kotów. Czyta i pisze od zawsze: od artykułów, przez bajki, po poezję, częściej jednak dla przyjemności niż zysku, uparcie twierdząc, że przyjemność jest bardziej pożądana. Gdy nie pisze – dłubie w drewnie, stanowiąc tę urodziwszą połowę duetu Wystrugani. Inspiracji do zabawy tak słowem, jak i dłutem, szuka w codzienności, idąc zawsze za głosem serca i intuicji, najchętniej w różnych kierunkach naraz. Jej ulubione motto to „Żyj kuliście”. Prywatnie, zakochana żona i jeszcze bardziej zakochana mama – ta ludzka i ta psia.

Radosław Biniek (ur.1973) – pochodzi z Tomaszowa Mazowieckiego, gdzie stawiał pierwsze kroki artystyczne jako założyciel projektu The Band Of Perception, tam powstały pierwsze wiersze, etiudy i działania performerskie. Wraz z Grzegorzem Karasińskim tworzył duet muzyczno-poetycko-wizjonerski – Joint The Vision skupiony na różnych formach wizualno-dźwiękowych. W latach 1995-97 we Wrocławiu był współzałożycielem teatralnej grupy: Teatr Improwizacji Zaplanowanej Rodzina Bursonich. W 2004 roku współpracował z jeleniogórskim miesięcznikiem niezależnym Thefragmenty, gdzie drukował swoje wiersze. Od 1997 jest aktorem Teatru Animacji w Jeleniej Górze.

W poszukiwaniu formy wyrazu najwierniejszej intencjom Autorka połączyła elementy dramatu scenicznego z powieścią, nadając Obrusowi, który został zaproszony na obiad postać powieści scenicznej. Podążając za Jej wizją, naruszyliśmy żelazne reguły składu, świadomie mieszając te właściwe klasycznym, „książkowym”, by treść mogła oddziaływać na Czytelnika dobitniej, by czytając, jednocześnie zajął On miejsce w pierwszym rzędzie pośród teatralnej widowni.
- Liberum Verbum

"...gdyby krawcy pisali historię świata, wierz mi, wiele spraw wyglądałoby zupełnie inaczej!"
"...życie to skrzyżowanie włókien, które biegną w przeciwnych kierunkach: śmierć i zmartwychwstanie, pustka i pełnia, uniesienie, a potem upadek – ciągle ten sam ukryty deseń!"
- fragmenty książki
LIDIA AMEJKO – urodziła się i mieszka we Wrocławiu. Jest autorką sztuk teatralnych, telewizyjnych i radiowych, prozy i esejów tłumaczonych na angielski, francuski, hiszpański, węgierski, czeski, chorwacki i rosyjski. „Głośne historie“ i „Żywoty świętych osiedlowych“ były nominowane do nagrody Nike. Dramaty doczekały się realizacji w Polsce i wielu krajach Europy.

ANNA MILA MILEWSKA – rocznik 80. Pisze od podstawówki, swój pierwszy arkusz poetycki pt. Próba mikrofonu wydała w 1995 roku w Ostrowie Wielkopolskim. Zdobyła kilka nagród i wyróżnień w konkursach poetyckich, miedzy innymi Złote Pióro w Katowicach oraz główna nagrodę w konkursie „Wszystko jest poezja” w Ostrowie Wielkopolskim. Jej wiersze publikowano w ogólnopolskich magazynach literackich, takich jak: Helikopter, Akant, Krytyka Literacka czy Migotania.
Pasjonatka poezji i podróży – mieszkała już w 8 miastach w Polsce i za granica. Zawodowo zajmuje się public relations i marketingiem, głównie w branży modowej.

Nie jest łatwo czytać poezję między kawą a smażeniem jajecznicy. Bo jeśli jest to poezja tak bardzo kobieca i sensualna, jak zbiór Ani Milewskiej Rozkwitania, w kawie i jajecznicy muszą nastąpić jakieś straty. Coś wystygnie, coś się musi przypalić. Bo oderwać się od tych wierszy naprawdę trudno.
Joanna Laprus-Mikulska,
redaktor naczelna Świata Książki

Noc w operze jest zbiorem bardzo emocjonalnych historii opowiedzianych przez wchodzącego w dorosłość młodego człowieka. Zapewne niejeden co bardziej „ortodoksyjny” miłośnik poezji może odebrać tę twórczość z mieszanymi uczuciami, ale czy świat – także poezji – powstał jako niezmienny? Gdyby hołdować tej koncepcji, to – w zależności od punktu wyjścia – „na salonach” niezmiennie pobrzmiewałaby np. muzyka barokowa, a kanonem poezji byłyby choćby teksty starożytnej Grecji. Czy młodzi i bardzo młodzi nie mają prawa do własnego wyrażania siebie?
Znakomitym uzupełnieniem natłoku myśli i emocji, jako się rzekło, są ilustracje Julii Heleny Bogdan.

Artur Dudziński: urodzony w 1967 r. w Poznaniu. Publikował w Twórczości, Przeglądzie prawosławnym, Krytyce literackiej, Czasie literatury, Wizjach i w Lost&Found Mega*Zine. Kąty są jego prozatorskim debiutem.

Kąty są barwnym hymnem sławiącym dzieciństwo. Niepozbawione są jednak zadumy i refleksji nad przemijaniem. Wiodą nas przez dzieciństwo chłopca od jego najwcześniejszego wspomnienia do śmierci ukochanego dziadka. Śmierć tak bardzo bliskiego mu człowieka wprawia w ruch wnętrze chłopca, które staje się odtąd piecem alchemicznej przemiany otaczającej go rzeczywistości. Czy w rodzinie możliwa jest przyjaźń?
Obrazy tej prozy tańczą, a ruch, zmysłowość i kolorystyka są jej nieodłącznymi atrybutami. Kąty zdążyły uzyskać szczery aplauz literackiego miesięcznika Twórczość oraz wielu czytelników manuskryptu.
Liberum Verbum



"Dlaczego dorośli nie prowadzą dalej swoich dziecięcych pamiętników? A jeśli je zagubili, dlaczego ich nie szukają? Nie chcą mieć, przez wspomnienia, pięknego i dorosłego dzieciństwa?"

"Zostawiam na lustrze karminową muszlę pocałunku. Zapominam. Tłumaczę mamie, że to dla zabawy... i dla niej. Mama się nie zastanawia, jeśli nie chodzi o mamę."

PACZULA – licealista z Chorzowa, interesuje się literaturą i z nią chce związać swoją przyszłość. Tworzy
pod silnym wpływem Dantego Alighieri, Juliusza Słowackiego, Zbigniewa Herberta, Wisławy Szymborskiej czy Fiodora Dostojewskiego i Michaiła Bułhakowa, ale też takich twórców jak... Marina and the Diamonds (teraz MARINA), Kate Bush, Björk, M.I.A., Lorde, Mery Spolsky, The Dumplings, Katarzyna Nosowska.

Wiersze Paczuli są nieoczywiste,  niekonwencjonalne i zaskakująco dojrzałe. Autor odważnie wkracza w świat pełen motywów śmierci i żałoby czy odrzucenia, poszukując tam własnej tożsamości. Bez fałszywej skromności
nawiązuje w nich do tradycji antycznych, odważnie, bezkompromisowo wplata wątki religijne. Wszystko to w konwencji dość surrealistycznej, okraszonej znaczeniową grą słów, dla której sięga chętnie po neologizmy, jak choćby w wierszu HIOP, którego tytuł powstał z połączenia (także symbolicznego) biblijnego Hioba z… chłopem. Warto wejść w ten świat, po którym oprowadzał nas będzie cicerone Paczula, powątpiewający w to, by lektura wierszy mogła świat polepszyć.
Liberum Verbum

PAWEŁ GURA GÓRECKI (rocznik 1985) – lwówczanin śląski z urodzenia, wrocławianin z wyboru. Dosadny, ale wrażliwy; poznał „uroki domu bez klamek” i „domu bez ścian”. Lubi film „Kler”, nie lubi kleru; lubi kolor bursztynu – najchętniej w fazie płynnej. Wyraża siebie słowem i muzyką; komponuje, śpiewa i gra solo oraz w zespołach: Antybiotyka, Sort B, X-Cremęt. Uważa, że wiersz powinien mieć rymy, choć trudniej taki napisać niż biały. Droga pod górę jest jego debiutanckim zbiorem wierszy wybranych.

ARKADIUSZ AULICH (rocznik 1979) – urodzony zwyczajnie: wąski tunel, światło, na końcu albo początku końca wydał przeraźliwy krzyk... Jest twórcą niezależnym, nieustannie wymykającym się wszelkim konwenansom. W jego twórczości można zaobserwować przyciągające się przeciwieństwa, które tworzą jakiś nieokreślony kształt niespełnionych snów i myśli. Zupełnie odmieniony, jakby uwikłany „w życie po życiu” przebija się przez meandry literackiej rzeczywistości, podporządkowując życie poezji. Debiutował w roku 2018 tomem wierszy Dom czystych myśli.
Opis dodatkowy (proszę kliknąć)

BIAŁE, PUSZYSTE DYWANY
Kiedy biorę do ręki plik kartek z projektem nowej książki poetyckiej, zawsze obawiam się, że za chwilę usłyszę szelest jesiennych liści, będę spacerował po ukwieconych łąkach, bądź gonił sunące po niebie obłoki.
Nie tym razem.
Autor staje przede mną w ubłoconych butach i roboczym kombinezonie. Domaga się uwagi i skupienia. Konstruuje swoje teksty z syntetyczną, wolną od zbędnych ozdobników precyzją. Relacjonuje podróż po świecie odartym z kolorowych ozdobników, jakby ścierał z twarzy makijaż szmatą do podłogi.
Kiedy w średniowieczu wykonywano wyrok na szlachetnie urodzonych, z celi na miejsce stracenia wędrował orszak. Przed skazańcem niesiono zwrócone ku jego twarzy obrazy przedstawiające sielankowe sceny. Pogodne malowidła zasłaniały mu szafot i kata. Sebastian odsuwa na bok te obrazy i staje naprzeciw własnych lęków, frustracji i strachu. Wydaje się, że kiedy odrzucimy złudne, kolorowe maski, które zakładamy na twarz codzienności, nasz świat stanie się smutny, szary i jednowymiarowy – jak ulica pozbawiona reklam, sklepowych wystaw i kolorowych, zdobionych sztukaterią fasad.
Tak się jednak nie dzieje.
Każdy kolejny wiersz prowadzi nas do innego wymiaru doświadczania codzienności. Utrata złudzeń otwiera uniwersum wolne od naszej cudownej zdolności do samooszukiwania się i unikania odpowiedzialności za słowa i gesty. Tutaj, wiersz za wierszem, idziemy w przemoczonych butach, drogą pełną leku, niepewności i cierpienia, oparci jedynie o to, co w nas najlepsze: zdolność do empatii, miłość i nieustanną potrzebę poznawania i doświadczania. Dla tych, których spotkamy, mamy prawdę, czułość i piękno wielobarwnego i wielowymiarowego świata. Każdy wiersz jest krokiem w ubłoconych buciorach po twoim puszystym, białym dywanie.
Jarosław Dulęba

Zapewne można by się spierać o to, czy ważniejsze są umiejętności manualne i technika szlifierza diamentów czy jego wyobraźnia, zdolność dostrzeżenia piękna i wartości w niekształtnym i zabrudzonym „kamyku”, który dopiero w pracowni nabierze blasku. Chcemy być tym szlifierzem z wyobraźnią, oddając w ręce Czytelnika tomik wierszy, które właśnie takie są, jak ten „kamyk”: miejscami zabrudzony, niewarty – zdawałoby się – uwagi, miejscami już jaśniejący blaskiem przyszłego szlifu. To tomik ważny tak samo dla rówieśników Autorki, jak i ich rodziców – jedni i drudzy być może ze zdziwieniem odkryją „nową prawdę”. Jaką? A to już pokaże lektura Pokolenia XXI.
Liberum Verbum

Jak wyleczyć krzywicę domowym sposobem? Czy gangowi głuchoniemych uda się porwanie samolotu? Dziesięcioletni szpieg na komendzie MO. Jaki jest związek między Che Gevarą a Świętą Rodziną i jeleniami? Co robi japoński rowerzysta pod łódzkim domem spółdzielczym? Rozmowa z esesmanem w sadzie. Te i inne wątki znajdziemy w barwnych opowieściach o „radzeniu sobie” w Polsce sprzed-, ze środka- i po PRL.

Historie codzienności z mniej i bardziej odległej przeszłości to tylko jedna część książki. Zabawne opowieści są przeplatane nie mniej dowcipnymi esejami o literach. Dlaczego M w wielu kulturach i językach kojarzy się z macierzyństwem? Czemu B odpowiada za coś grubego i ciężkiego? Odpowiadając na te pytania autor ponownie sięga po anegdoty, ale uzupełnia je o odniesienia literackie i ogólnokulturowe.

Afabulacje. Aliteracje to lektura przyjemna. To także odważne wykorzystanie języka – w książce można znaleźć fragmenty pozornie niegramatyczne, archaizmy i kolokwializmy, nadające jej specyficzny walor. Mądra rozrywka.


Prozę Bogusława Bujały polecam pokoleniu dzisiejszych pięćdziesięciolatków – to w dużej mierze ich młodość. Obszar wspomnień to 100 lat od okresu pierwszej wojny światowej po współczesność, a ich osią są litery alfabetu, przy czym kolejność, jak sugeruje sam tytuł, nie ma tu większego znaczenia. Wcześniejsze dekady zawierają pamięć prenatalną, zapiski ze wspomnień dziadków i rodziców. Ciekawe są zderzenia tych obrazów z analogicznymi wspomnieniami własnymi zarejestrowanymi w rozmowach rodzinnych. Bardzo interesująca treść opisująca wydarzenia osadzone w trzech ostatnich dekadach XX wieku: pobudza wyobraźnię, przywołuje to, co zapomniane; zawiera ciekawe i mądre komentarze. Proza Bujały ma luźną fabułę, a wplecione w nią fragmenty interesującej poezji Autora dodatkowo sprawiają, że tak naprawdę jest to rodzaj patchworku tekstowego bez chronologii i bardzo wyraźnych związków między poszczególnymi fragmentami.
PAWEŁ DĄBROWSKI – poeta, reporter i
fotoreporter, publicysta


To piękna literacka materia spleciona z osobistych wątków, ironicznych fraz, czuła, przejmująca i zabawna. Pozwala wejść w świat ludzi, których widzialny głos wciąż pozostaje hermetyczny i marginalizowany.
LIDIA AMEJKO – pisarka i dramatopisarka