Nowości


Książkę 101 wierszy dla dzieci o zwierzętach, roślinach i świecie dedykuję dzieciom oraz ich rodzicom, aby w czasach powszechnej arogancji, przemocy, zanieczyszczonego środowiska, wszechobecnego zła i cierpienia, przekazywali swoim pociechom te najcenniejsze wartości na temat otaczającego nas świata, tego prawdziwego, naturalnego świata przyrody – roślin i zwierząt - aby zaszczepili w nich to, co dobre i piękne.


Rafał „Lupus” Szopa (1989) – warszawianin, absolwent Szkoły Aktorskiej Haliny i Jana Machulskich w Warszawie oraz Polskiej Akademii Sportu. Z zawodu aktor oraz instruktor teatralny i sportowy. Laureat wielu konkursów literackich, zadebiutował w wieku siedemnastu lat cyklem wierszy o Warszawie na łamach polonijnego magazynu Scena Polska („Pools Podium”) w Holandii. Od kilku lat mieszka w malowniczych górach Beskidu Małego. Wielki miłośnik i obserwator przyrody, żyjący w zgodzie i w poszanowaniu z rytmem natury.

Na terenie Górnośląsko-Zagłębiowskiej Metropolii dochodzi do serii morderstw. Ich wyjaśnieniem zajmuje się komisarz Geryński. Tajemnicę jednego z nich próbuje również rozwikłać grupa nastolatków z chorzowskiego liceum, wplątując się w niejasne i niebezpieczne relacje świata miejscowej szajki kibiców. Jedna z ofiar nie ma głowy, a w jej identyfikacji pomógł charakterystyczny tatuaż. Czy jednak to wystarczający dowód w sprawie? W oficjalnym śledztwie nie wyklucza się wersji z seryjnym zabójcą.
„Złe duchy” to historia z pogranicza realizmu i fantazji, świata ludzi żywych i duchów, które wpływają na los niejednego z bohaterów, napisana potoczystym i barwnym językiem, wiernie, jak się zdaje, oddającym to, co charakterystyczne dla subkultury młodzieżowej czy tzw. kiboli; to wciągająca fabuła utrzymana wręcz w konwencji thrillera, która oddziałuje na wyobraźnię, prowadząc zarówno bohaterów, jak i Czytelnika ku niejasnemu, niejednoznacznemu zakończeniu, utrzymując go nadal w atmosferze tajemniczości; to wreszcie interesująca historia o ludziach uwikłanych przypadkiem w sprawy, o których nawet im się nie śniło, chociaż...

Na tomik pt. „Wcielenia” Wiki Kałamarskiej składa się 51 utworów. Poetka od wielu lat uprawia piosenkę autorską: większość pisana jest specjalnie do melodii. Jej wiersze wypełnione są nawiązaniami literackimi: do „Alicji w krainie czarów” (to nie królicza nora) czy do „Władcy pierścieni” (elfy, krasnoludy, ludzie). Każdy z nich opowiada osobną historię i każdy jest utrzymany w odrębnym nastroju: są dynamiczne i liryczne, ale także np. rapująca rymowanka. Utwory aż kipią młodopolską cielesnością (obyś zanurzył we mnie swe dłonie). Autorka pełną garścią czerpie z tradycji, stosuje słowotworzenie rodem z Leśmiana (cieleśniąc rojnie).
Poetka nieustannie szuka odpowiedzi na pytanie, z jakiego świata pochodzi (Człowiek przygarnął mnie. Więc wciąż jestem). Bez wątpienia jest niezwykle wrażliwa (Wybrałam twoją cichą, Ciepłą miłość. Przetrwam burze i sztormy, choć straszne).
Skąd biorą się tytułowe utożsamienia? Szczególnie chętnie podmiot
liryczny wciela się w drzewa (Jestem umierającym drzewem, skóro moja, koro brzozowa), ale też w robaka (Jestem robakiem), przyrodę ożywioną (Chmurą raz byłam i wodą) i nieożywioną (leśną sadzawką jestem), ptaka (Samotnym ptakiem mknie przez powietrze), zwierzęta domowe (Przy tobie jestem kotem i psem).
– Alicja Lipniarska-Kobel

Wiktoria Kałamarska urodziła się w latach siedemdziesiątych ubiegłego wieku. Z wykształcenia lekarz rodzinny. Wybrała medycynę z pobudek altruistycznych. Lubi swoją pracę, ponieważ lubi ludzi. Jej marzeniem były studia na Uniwersytecie Przyrodniczym. Warunkiem było jednak niedostanie się na medycynę. Zawsze chciała zostać samotną mieszkanką pierwotnego lasu, znającą się na ziołach i zwierzętach, zajmującą się przeróżną działalnością twórczą. Przygodę z pisaniem przeżywa od 12 roku życia. Początkowo jej teksty zawierały dużo słów i emocji. Z czasem nauczyła się panować nad jednym i drugim, czego efektem są wiersze pochodzące z różnych okresów, zebrane tematycznie we Wcieleniach. Wierzy, że każdy znajdzie w nich coś dla siebie, a może po prostu siebie.

Mateusz Nożownik (Łódź, 2001) – entuzjasta rysunku, podróżnictwa, pisarstwa, muzyki, filozofii, psychologii i fizyki. Aktualnie uczeń technikum ZSP nr 6 w Piotrkowie Trybunalskim (profil: grafika i poligrafia cyfrowa). W wolnym czasie pije herbatę i wyjada z domowej szafki słodycze.

Pierwszy tomik z pierwszej młodości – tak można pomyśleć, patrząc na prezentowany zbiór wierszy i młodzieńcze zdjęcie Autora. Lektura kolejnych stronic w pewnym stopniu potwierdza słuszność takiego stwierdzenia, jednak – tylko w pewnym stopniu. Mateusz Nożownik istotnie podejmuje tematykę związaną w dramatem egzystencji człowieka, z cierpieniem i niepokojem miłości, z próbami samookreślenia i samooceny, z poczuciem samotności (Mile samotności), z którą ostatecznie zmaga się każdy człowiek świadomy własnej odmienności jako wyjątkowości wobec całego świata, to znaczy wobec każdego pojedynczego, niepowtarzalnego istnienia ludzkiego. I taka tematyka znamienna jest dla młodości. Jednak już podejście do tej tematyki, głęboka refleksja i oryginalne jej ujmowanie, dostrzeganie aspektów pomijanych (bo nie dostrzeganych) przez przeciętnego człowieka –  wszystko to świadczy o niezwykłej wrażliwości Autora tomu Między wierszami i o ponadmłodzieńczej dojrzałości.
Niełatwo mówić o tych wierszach, można o nich powiedzieć bardzo krótko lub omówić bardzo szeroko, nie wyczerpując tematu. Nie nadają się do „opowiedzenia”, należałoby raczej przeanalizować każdy z nich oddzielnie, właśnie tak, jak to się robi w przypadku „prawdziwej poezji”, bo choć w wielu wierszach Mateusza Nożownika zdarzają się zbędne dookreślenia, jest to poezja bez oczywistości, co parę wersów zatrzymująca odbiorcę we wrażeniu, że to i jego odczucia, wątpliwości i zmagania, że to prawda o świecie i ludzkim istnieniu, którą niewielu potrafi nazwać.
Tych parę słów o tomiku Między wierszami niech stanowi zaproszenie do jego otwarcia i osobistego zatrzymania się nad każdym wierszem. Są tego warte.
– dr hab. Pelagia Bojko


Sebastian Piórkowski – ur. w 1986 r. w Zielonej Górze. Poeta, performer. Założył Grupę Artystycznego Wyzwolenia (GAW), tworzącej performance i happeningi. Twórca muzycznego projektu Chaostium (muzyka eksperymentalna). Aktywny członek grupy poetyckiej Bez kontekstu. Debiutował radiową książką poetycką na antenie Radia Zachód. Wydał tomiki poezji pt. Niemateria (2018) i XXXIII (2019). Wielokrotny uczestnik slamów poetyckich. Miłośnik fantastyki i gier fabularnych.
Jak głęboko musi zanurzyć się Człowiek w siebie lub też w las i noc drzew ciemną, jak chciał Nietzsche, by swą pyszną ułomnością (czytaj: rozumem) znalazł odpowiedź na ostatnie pytanie, jakie będzie w stanie sobie zadać? Ale czy i tak nie okaże się ono pierwszym?
Sens – sens mógłby być spoiwem wszystkiego, tym, co nadaje znaczenie. Jednak sam jest znaczeniem, jakie mu nadano. Sytuacja wydaje się być ilustracją logicznej zagwozdki z „kwadraturą koła”. Gdybyż jeszcze sam… Właśnie, kto? Wszak ten, spod czyjego pióra wyszły strofy Helikalnych przypadków nie znosi, by nazywać go poetą (znaczenie). Zatem, gdybyż... On wyłożył jasno, czarno na białym, co i jak, ale nie – On pyta, On myśli, On prowokuje, a koniec końców bierze nogi za pas i wraca do gaju Widi, by milczeć, nas zostawiając z niewiadomą: co po nas zostanie, popiół, kamień czy… Użyłem wielokropka, nie chcąc zdradzić zakończenia, gdyż On, paradoksalnie, pytając – odpowiada.    
                                                 Zbigniew Zebar

Drogi Czytelniku, w Kontro-wersie natkniesz się na parę niespodzianek językowych, które być może nawet wprowadzą Cię w zakłopotanie, ponieważ pierwszą myślą, jaka przyjdzie Ci wtedy do głowy, będzie: „Mam ich – błąd!”. A jednak nie. Autorka pozwoliła sobie w ramach licentia poetica użyć słów, które wymyśliła (tańczenieniem, podysmutujmy) lub zmodyfikowała istniejące (wyrazobraz), ale także tych funkcjonujących w lokalnym i bardzo małym środowisku (obdałam), by swój język i przekaz ubogacić, niejednokrotnie też wykorzystać w prowadzonej częstokroć interesującej zabawie-grze słów (Nietzsche(ja), krwawa(ty) itp.). Pozwalamy sobie zwrócić na to Twoją uwagę, gdyż pragniemy uniknąć posądzenia, choćby ulotnego, o niedociągnięcia warsztatowe wydawnictwa. Mając to na względzie, smakuj się różnorodnością treści.
Romana Cegielna-Szczuraszek w XXI wieku ma pół wieku i nadzieję na następne pół. Absolwentka III LO w Ostrowie Wielkopolskim. Studiowała na Akademii Ekonomicznej we Wrocławiu. Z wykształcenia ekonomista, marketingowiec. Od parunastu lat – psia fryzjerka. Skończyła również szkołą artystycznego zdobienia mebli i przedmiotów użytkowych. Kobieta orkiestra z przepastną duszą, w której każdy może odnaleźć coś dla siebie. Jej życiową dewizą jest szczerość do bólu. Z zamiłowania psia behawiorystka, stylistka, uprawia różne formy rękodzieła, fotografuje. W stanie euforii towarzyskiej uwielbia śpiewać. Florystyka, czy renowacja antyków – to kolejne jej pasje. Nie może żyć bez muzyki. Muzyka jest kluczem, który nakręca ją do życia. Ale coś, w czym spełnia się najbardziej i czym zauroczyła wiele osób to poezja. Mówi o sobie – wierszokleta, natomiast inni mawiają o niej: „Szekspirka”albo „Beksiński pióra” ze względu na mroczny charakter i nierzadko dosadny przekaz jej twórczości.

MICHAŁ PYZIAK
Trener rozwoju osobistego i coach, zajmuje się pracą z mężczyznami nad lepszym zrozumieniem siebie, wewnętrznym ugruntowaniem, dostępem do wrażliwości i osobistej mocy. Zainicjował odbywające się regularnie od 2013 roku spotkania Męskiego Kręgu w Łodzi, współprowadzi cykl warsztatów grupowych Męska ścieżka. Wydał tom poezji haiku Cisza pęka ze śmiechu. Mieszka w Łodzi z żoną i córkami.


Książka jest bardzo osobistą wypowiedzią na temat wybranych kwestii dotyczących męskości. Autor dzieli się zarówno własnymi doświadczeniami, jak obserwacjami i wnioskami z pracy indywidualnej z klientami oraz z warsztatów i spotkań w męskim kręgu. To zbiór impresji, obrazków, rozwijających się wątków. Przeżytych, usłyszanych, przeczytanych. Lektura stwarza okazję do zatrzymania się i refleksji. Czytelnik będzie miał możliwość spojrzenia na siebie i własne doświadczanie męskości. Czytelniczka zobaczy pewien fragment męskiej perspektywy. Oboje, być może, zadadzą sobie kilka ważnych pytań.

Nie opowiem Ci o sobie tak wprost. Nie powiem, gdzie i kiedy się urodziłem, do jakich chodziłem szkół, kiedy napisałem pierwsze słowo ani jak ono brzmiało. Nie powiem Ci, jak zarabiam na życie ani jaki jest mój ulubiony kolor. To wszystko nie ma najmniejszego znaczenia. Zamiast tego opowiem Ci o człowieku, który za dużo czuł, za ostro widział, za głośno słyszał. O człowieku, który będąc częścią tej siły, która dobra pragnąc, wiecznie czyni zło. Jeśli chcesz – tylko, jeśli naprawdę chcesz – opowiem Ci prostą historię, zabiorę w podróż. Przygotuj sobie kubek gorącej herbaty z cytryną lub kieliszek różowego wina i chodź. Na końcu, kiedy zamkniesz oczy, wszystko stanie się jasne...

Marek Krukowski, autor z Zielonej Góry, przedstawia w swojej powieści dylematy „trzydziestoletniego starca”. Kluczowy dla tej odmiany autofikcji jest proces rozpoznawania stanu bohatera. Definiują go nazwy afektów, które pojawiają się na kolejnych stronach książki: nuda, znużenie, gnuśność. Ten stan zmienić ma opisanie egzystencji. To właśnie rozpamiętywanie życia jest drogą do wyjścia z apatii. Pisanie o sobie to właśnie „udręczenie”. Ale co ze sobą przynosi? Ozdrowienie? Wiedzę? Nie możemy być tego pewni.
– prof. Jerzy Madejski

Kiedy czytasz Udręczenie, myślisz najpierw, że to o kimś innym – aby nagle zdać sobie sprawę, że autor zawarł w niej także twoją własną udrękę: samym sobą, życiem, światem. To może nie jest książka dla każdego, ale każdy odbija się w niej jak w zamglonym lustrze niechcianego poranka.
– Wojciech Kozłowski
(dyr. BWA Zielona Góra)
Marek Krukowski – zielonogórzanin, twórca awangardowego teatru, domorosły filozof z uniwersyteckim dyplomem, amator tenisa. Postać lokalnie znana i lubiana.

Mateusz Wojtyna (1993) – pochodzący z Przemyśla staromodny romantyk, marzyciel, kolekcjoner i geek, a na co dzień programista w korporacji. Uwielbia chodzić po górach i biegać po mieście. Zaczytuje się fantastyką, a chwilami filozofią. W poezji: totalny amator, tworzący wyłącznie z pasji, ale znaczy ona dla niego o wiele więcej,
niż mógłby sobie wyobrazić jeszcze nie tak dawno temu, czerpiąc z niej ogromną satysfakcję, radość i nade wszystko – wolność.

Elżbieta Wancław-Chłopik – absolwentka filologii polskiej, współpracująca od wielu lat z grupą literacką "Bez kontekstu", aktualnie jako jej przewodnicząca i redaktorka tekstów literackich grupy. Dwukrotna laureatka lubuskiego Turnieju Jednego Wiersza  – od 2013 r. również jego jurorka – oraz aktualna patronka lubuskiego konkursu Miłość niejedno ma imię. Nominowana do nagród Eurydyki 2015  za miłość do poezji. Od dziesięciu lat działa w wielu sferach środowiska artystycznego Zielonej Góry, autorka kilku wystaw i projektów graficznych i fotograficznych oraz dwóch spektakli sztuki performatywnej i debiutanckiego poetyckiego tomu Gdzie są cienie?

Marcin Byliński (1985) – absolwent filozofii na Uniwersytecie Gdańskim. Debiutował w 2007 roku opowiadaniem Nasze miejsce w historii w czasopiśmie studenckim Makulatura. W 2009 roku nakładem wydawnictwa Uguisu w Antologii Pieśni Końca wyszło jego opowiadanie Dzisiaj. Wobec braku pomysłu na dalsze milczenie, postanowił je przerwać. Mieszka i pracuje w Pradze.

Dominika Kubasiak (1995) – prawie ćwierćwieczna, a w ciągłej zmianie. (Z)budowana ze słów usłyszanych, przeczytanych i dotkniętych gdzieś pomiędzy rodzinnym Lubinem, wyzywającym Wrocławiem, beztroskim Cork. Wypisuje się w sieci już od kilku lat (kobiecypunktpisania.wordpress.com) tylko po to, żeby doświadczenia zapisywały ją na nowo. Wciąż wraca myślami do zajęć na kierunku Kultura i praktyka tekstu: twórcze pisanie i edytorstwo, bo to właśnie środowisko filologiczne Uniwersytetu Wrocławskiego ukształtowało jej świadomość literacką. Wśród największych inspiracji niezmiennie wymienia Miłobędzką, Bargielską i Kiša. Wśród przepychu wierzeń uznaje, że tylko minimalizm niesie ze sobą prawdziwą treść. Jest dobrym ogniem. Dynamiką. Empatią. Ale to, co niepotrzebne – wyrzuca bezpowrotnie.

Maciej Żurawski (ur 1964 r.) – dziennikarz, dokumentalista, reżyser, wokalista i założyciel grupy Siła Przebicia. Autor wielu reportaży i cyklicznych programów telewizyjnych (Niech żyje kino – TVP Wrocław). Reżyser kilkudziesięciu filmów dokumentalnych (m.in. Mój Mikstat – nagroda Fundacji Kultury, 1995 – Czyż nie dobija się konia, Światy Jana Jakuba K., Szklane domy pani Zosi) oraz teledysków do utworów Lecha Janerki, jak i zespołu Świetliki. Twórca cykli dokumentalnych (Paragraf 148 – kara śmierci i Nieznane katastrofy). Dyrektor artystyczny Festiwalu Scenarzystów Filmowych INTERSCENARIO. W 2016 roku zadebiutował opowiadaniem Syrenka Matki Boskiej opublikowanym w Chimerze. W tym samym roku ukazała się jego debiutancka powieść Czarna Wołga, polecana przez magazyn Newsweek w artykule Cała Polska czyta latem.

Bałabym się spacerować po Molo Śmierci. Bałabym się spędzać wakacje w pełnym cinkciarzy i alfonsów Sopocie opisanym przez Macieja Żurawskiego. Ale chciałabym zatańczyć z jego bohaterką Ewą, pod warunkiem, że działoby się to w SPATiF-ie, a jej żakiet iskrzyłby się w nocnym świetle dokładnie tak, jak w tej książce, gdzie każdy taniec może zakończyć się śmiercią (lub miłością). A jak skończył się tamtego lata '85, kiedy "wódka była ciepła, bo noc była ciepła"?. Trzeba wejść na molo, szukać znaków, jak major Zgrobel i jego szemrane towarzystwo. Może tam znajduje się odpowiedź?

– Agnieszka Wolny-Hamkało


Powieść Molo śmierci Macieja Żurawskiego polecam gorąco, ponieważ – podobnie jak poprzednia książka o losach majora Kazimierza Zgrobla – przenosi nas wprost do lat osiemdziesiątych. Kryminalna akcja zawiązuje się tym razem w Sopocie i Trójmieście, a czasami prowadzi do bardzo wysoko wówczas postawionych osób. Wiele jest obecnie stylizujących na "czasy PRL-u" opowieści, ale Molo śmierci zachwyca autentyzmem realiów i języka tamtego okresu. Bardzo chciałbym zobaczyć adaptację na ekranie telewizora przygód kogoś pomiędzy Borewiczem a Bondem. Tymczasem proszę czytać, a ja może głośno przeczytam w radio.

– Robert Gonera















Dyplom oraz Nagroda Rektora Akademii

im. Jakuba z Paradyża w Gorzowie Wielkopolskim

za debiut literacki

Srebrne Sokole Pióro

Hanna Chmielewska – rocznik 1989, mieszkanka Katowic, pisze całe życie, a swoją przygodę rozpoczęła od autorskiej wersji Czerwonego Kapturka w wieku lat pięciu (kopia przechowywana w domu). Później przyszła kolej na poważniejszą prozę, a także na poezję. Do ukończenia szkoły średniej wygrała liczne konkursy literackie, jej wiersze ukazały się także w Akancie. Z uwagi na fascynację studiami, które podjęła (prawo), debiut literacki został odłożony do teraz.

ALA RABIKO WOŹNIAK – poetka-debiutantka, ur. na początku lat '90 XX w. w Żarach; mieszka w Toruniu, całym sercem związana z Ziemią Lubuską i Zieloną Górą, w której dorastała. Z wykształcenia trochę hotelarz, trochę biolog, przede wszystkim jednak dietetyk w służbie zdrowego żywienia psów i kotów. Czyta i pisze od zawsze: od artykułów, przez bajki, po poezję, częściej jednak dla przyjemności niż zysku, uparcie twierdząc, że przyjemność jest bardziej pożądana. Gdy nie pisze – dłubie w drewnie, stanowiąc tę urodziwszą połowę duetu Wystrugani. Inspiracji do zabawy tak słowem, jak i dłutem, szuka w codzienności, idąc zawsze za głosem serca i intuicji, najchętniej w różnych kierunkach naraz. Jej ulubione motto to „Żyj kuliście”. Prywatnie, zakochana żona i jeszcze bardziej zakochana mama – ta ludzka i ta psia.

Radosław Biniek (ur.1973) – pochodzi z Tomaszowa Mazowieckiego, gdzie stawiał pierwsze kroki artystyczne jako założyciel projektu The Band Of Perception, tam powstały pierwsze wiersze, etiudy i działania performerskie. Wraz z Grzegorzem Karasińskim tworzył duet muzyczno-poetycko-wizjonerski – Joint The Vision skupiony na różnych formach wizualno-dźwiękowych. W latach 1995-97 we Wrocławiu był współzałożycielem teatralnej grupy: Teatr Improwizacji Zaplanowanej Rodzina Bursonich. W 2004 roku współpracował z jeleniogórskim miesięcznikiem niezależnym Thefragmenty, gdzie drukował swoje wiersze. Od 1997 jest aktorem Teatru Animacji w Jeleniej Górze.

W poszukiwaniu formy wyrazu najwierniejszej intencjom Autorka połączyła elementy dramatu scenicznego z powieścią, nadając Obrusowi, który został zaproszony na obiad postać powieści scenicznej. Podążając za Jej wizją, naruszyliśmy żelazne reguły składu, świadomie mieszając te właściwe klasycznym, „książkowym”, by treść mogła oddziaływać na Czytelnika dobitniej, by czytając, jednocześnie zajął On miejsce w pierwszym rzędzie pośród teatralnej widowni.
- Liberum Verbum

"...gdyby krawcy pisali historię świata, wierz mi, wiele spraw wyglądałoby zupełnie inaczej!"
"...życie to skrzyżowanie włókien, które biegną w przeciwnych kierunkach: śmierć i zmartwychwstanie, pustka i pełnia, uniesienie, a potem upadek – ciągle ten sam ukryty deseń!"
- fragmenty książki
LIDIA AMEJKO – urodziła się i mieszka we Wrocławiu. Jest autorką sztuk teatralnych, telewizyjnych i radiowych, prozy i esejów tłumaczonych na angielski, francuski, hiszpański, węgierski, czeski, chorwacki i rosyjski. „Głośne historie“ i „Żywoty świętych osiedlowych“ były nominowane do nagrody Nike. Dramaty doczekały się realizacji w Polsce i wielu krajach Europy.

ANNA MILA MILEWSKA – rocznik 80. Pisze od podstawówki, swój pierwszy arkusz poetycki pt. Próba mikrofonu wydała w 1995 roku w Ostrowie Wielkopolskim. Zdobyła kilka nagród i wyróżnień w konkursach poetyckich, miedzy innymi Złote Pióro w Katowicach oraz główna nagrodę w konkursie „Wszystko jest poezja” w Ostrowie Wielkopolskim. Jej wiersze publikowano w ogólnopolskich magazynach literackich, takich jak: Helikopter, Akant, Krytyka Literacka czy Migotania.
Pasjonatka poezji i podróży – mieszkała już w 8 miastach w Polsce i za granica. Zawodowo zajmuje się public relations i marketingiem, głównie w branży modowej.

Nie jest łatwo czytać poezję między kawą a smażeniem jajecznicy. Bo jeśli jest to poezja tak bardzo kobieca i sensualna, jak zbiór Ani Milewskiej Rozkwitania, w kawie i jajecznicy muszą nastąpić jakieś straty. Coś wystygnie, coś się musi przypalić. Bo oderwać się od tych wierszy naprawdę trudno.
Joanna Laprus-Mikulska,
redaktor naczelna Świata Książki

Noc w operze jest zbiorem bardzo emocjonalnych historii opowiedzianych przez wchodzącego w dorosłość młodego człowieka. Zapewne niejeden co bardziej „ortodoksyjny” miłośnik poezji może odebrać tę twórczość z mieszanymi uczuciami, ale czy świat – także poezji – powstał jako niezmienny? Gdyby hołdować tej koncepcji, to – w zależności od punktu wyjścia – „na salonach” niezmiennie pobrzmiewałaby np. muzyka barokowa, a kanonem poezji byłyby choćby teksty starożytnej Grecji. Czy młodzi i bardzo młodzi nie mają prawa do własnego wyrażania siebie?
Znakomitym uzupełnieniem natłoku myśli i emocji, jako się rzekło, są ilustracje Julii Heleny Bogdan.

Artur Dudziński: urodzony w 1967 r. w Poznaniu. Publikował w Twórczości, Przeglądzie prawosławnym, Krytyce literackiej, Czasie literatury, Wizjach i w Lost&Found Mega*Zine. Kąty są jego prozatorskim debiutem.

Kąty są barwnym hymnem sławiącym dzieciństwo. Niepozbawione są jednak zadumy i refleksji nad przemijaniem. Wiodą nas przez dzieciństwo chłopca od jego najwcześniejszego wspomnienia do śmierci ukochanego dziadka. Śmierć tak bardzo bliskiego mu człowieka wprawia w ruch wnętrze chłopca, które staje się odtąd piecem alchemicznej przemiany otaczającej go rzeczywistości. Czy w rodzinie możliwa jest przyjaźń?
Obrazy tej prozy tańczą, a ruch, zmysłowość i kolorystyka są jej nieodłącznymi atrybutami. Kąty zdążyły uzyskać szczery aplauz literackiego miesięcznika Twórczość oraz wielu czytelników manuskryptu.
Liberum Verbum



"Dlaczego dorośli nie prowadzą dalej swoich dziecięcych pamiętników? A jeśli je zagubili, dlaczego ich nie szukają? Nie chcą mieć, przez wspomnienia, pięknego i dorosłego dzieciństwa?"

"Zostawiam na lustrze karminową muszlę pocałunku. Zapominam. Tłumaczę mamie, że to dla zabawy... i dla niej. Mama się nie zastanawia, jeśli nie chodzi o mamę."

PACZULA – licealista z Chorzowa, interesuje się literaturą i z nią chce związać swoją przyszłość. Tworzy
pod silnym wpływem Dantego Alighieri, Juliusza Słowackiego, Zbigniewa Herberta, Wisławy Szymborskiej czy Fiodora Dostojewskiego i Michaiła Bułhakowa, ale też takich twórców jak... Marina and the Diamonds (teraz MARINA), Kate Bush, Björk, M.I.A., Lorde, Mery Spolsky, The Dumplings, Katarzyna Nosowska.

Wiersze Paczuli są nieoczywiste,  niekonwencjonalne i zaskakująco dojrzałe. Autor odważnie wkracza w świat pełen motywów śmierci i żałoby czy odrzucenia, poszukując tam własnej tożsamości. Bez fałszywej skromności
nawiązuje w nich do tradycji antycznych, odważnie, bezkompromisowo wplata wątki religijne. Wszystko to w konwencji dość surrealistycznej, okraszonej znaczeniową grą słów, dla której sięga chętnie po neologizmy, jak choćby w wierszu HIOP, którego tytuł powstał z połączenia (także symbolicznego) biblijnego Hioba z… chłopem. Warto wejść w ten świat, po którym oprowadzał nas będzie cicerone Paczula, powątpiewający w to, by lektura wierszy mogła świat polepszyć.
Liberum Verbum

PAWEŁ GURA GÓRECKI (rocznik 1985) – lwówczanin śląski z urodzenia, wrocławianin z wyboru. Dosadny, ale wrażliwy; poznał „uroki domu bez klamek” i „domu bez ścian”. Lubi film „Kler”, nie lubi kleru; lubi kolor bursztynu – najchętniej w fazie płynnej. Wyraża siebie słowem i muzyką; komponuje, śpiewa i gra solo oraz w zespołach: Antybiotyka, Sort B, X-Cremęt. Uważa, że wiersz powinien mieć rymy, choć trudniej taki napisać niż biały. Droga pod górę jest jego debiutanckim zbiorem wierszy wybranych.